wtorek, 4 sierpnia 2015

Straszny zawód i wykończona psychika cz. 2


- Jesteś pewna? – wymsknęło się Marlenie. Przynajmniej mam nadzieję, że tak było, bo jeżeli nie, to zmierzasz w bardzo złą stronę droga koleżanko. Zmierzasz w stronę listy, na której szczycie znajduję się sam pan Potter.
Wzięłam głęboki oddech. - Tak.
Ale po chwili pożałowałam swojej zawziętości. W końcu Potter to nieprzewidywalny kretyn. Powinnam o tym pamiętać następnym razem gdy przyjdzie mi do głowy bycie upartą, bo mogę tego później żałować. Jak teraz.
- Evans, daruj sobie te gierki - usłyszałam znudzony głos okularnika.
- To ty sobie daruj, dobra? - wstałam przewracając puchar z sokiem dyniowym, który rozlał się po moich spodniach. - Nękasz mnie od półtora roku! I to wszystko przez głupią odmowę! Przez to, że nie chciałam iść z tobą na tą głupią randkę! Mógłbyś w koń...
- To nie ja! - wrzasnął przerywając mi.
Staliśmy naprzeciw siebie po środku Wielkiej Sali. Nie musiałam wsłuchiwać się w otoczenie, żeby wiedzieć, że większość oczu jest skierowana teraz na naszą dwójkę. I tak czułam się jak jakiś klaun w trakcie występu.
- Nie ja rozpowiedziałem te plotki – odparł normalnym tonem zachowując się jak gdyby nigdy nie był na mnie zły. Mówił spokojnym pełnym opanowania głosem, który słyszałam pierwszy raz w życiu z jego ust. – Możesz mi wierzyć lub nie... - wziął głęboki wdech i kontynuował nie patrząc na mnie. – nie wiem kto, ale nie ja.
Podniósł wzrok na mnie. Widziałam jego oczy przez może trzy sekundy. Były inne niż zawsze. Chociaż czy kiedykolwiek wcześniej przyglądałam mu się?
Chciałam coś powiedzieć ale nie miałam pojęcia co. Okropny bałagan panował w mojej głowie. Setki słów chciały być wypowiedziane, ale nie potrafiłam wybrać. Byłam zażenowana sytuacją. Przez ostatnie dni zachowywałam się jak najgłupsza idiotka. Nie chciałam go nawet wysłuchać.
- Nie ja – powtórzył po czym wyminął mnie i wyszedł z Wielkiej Sali zostawiając spetryfikowaną po środku tego całego cyrku.
Fajnie. 
Dzięki Potter.
Chociaż może i należało mi się.

Leżałam na trawie. Na mokrej ziemi, której chłód wyrównywał temperaturę mojego rozpalonego emocjami ciała. Była zagubiona. Nie potrafiłam ocenić czym bardziej się przejęłam. Faktem, że ktoś nienawidził mnie tak bardzo, że pragnął mnie zniszczyć towarzysko, czy może to, że tym kimś nie był Potter?
Niebo było ciemne wręcz czarne. Nie widziałam chmur. Jedyną widoczną nade mną rzeczą był biały księżyc w kształcie rogalika, w który wpatrywałam się od kilkunastu minut.
Byłam pewna, że się rozchoruję. W końcu była końcówka jesieni. Ziemia była zziębnięta, a ja rozgrzana wybiegłam ze szkoły i leżałam tu od przeszło godziny.
Usłyszałam szelest trawy. Zdawało mi się, że ktoś się zbliża, ale nie miałam siły się podnieść. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że dosłownie zaczynałam zamarzać.
- Lila, co ty na Merlina robisz? – podbiegł do mnie Remus zdejmując kurtkę i szybko podnosząc mnie z mokrej trawy. Powoli posadził mnie, po czym nie czekając na jakąkolwiek reakcję zaczął nakładać na mnie swoje ubranie. Kątem oka zauważyłam, że biegnąc zgubił spory kawałek czystego pergaminu.
- Rem…us t..am – wydukałam z trudem poruszając ustami.
Zdenerwowany chłopak podążył za moim wzrokiem i gdy tylko zauważył zgubę cicho przeklną, po czym schował ją z powrotem do kieszeni.
- Merlinie… - jęknął pomagając mi wstać. – Co ci przyszło do głowy?
Widząc, że nie dam rady iść wziął mnie na ręce i jak najszybciej wrócił ze mną do szkoły. Od razu zauważyłam, że zamierza zaprowadzić mnie do Skrzydła Szpitalnego. Po moim trupie! Mam do napisania trzy prace domowe na poniedziałek i nie wyrobię się, jeżeli będą kazali zostać mi w szpitalnym łóżku u boku pani Pomfrey.
- N..ie. 
- Tak - przerwał mi stanowczym tonem domyślając się co chciałam powiedzieć. - Zrobiłaś głupotę, to teraz będziesz za nią płacić. Na Merlina, co się z tobą dzieje dziewczyno?
Nie wiem.

Przebywanie na mrozie w cienkich ubraniach skończyło się zapaleniem płuc. W szpitalnym łóżku leżałam już piąty dzień. Pomijając ból gardła i ciągłe kręcenie w głowie czułam się nawet dobrze. Zdążyłam napisać zaległe prace, co szczerze mówiąc było dość trudne, biorąc pod uwagę, że najdroższa Poppy Pomfrey gdy tylko widziała, że trzymam w dłoni pióro i staram się wysilić mózgownicę, rzucała się na mnie i powtarzając, że jeszcze raz coś takiego zrobię, to mnie stąd wyrzuci. Dopiero po chwili docierało do niej, że o to mi właśnie chodzi, więc mamrocząc coś pod nosem chowała się w swoim gabinecie.
- Jędza zadała nam kolejne wypracowanie o animagach, bo nikt nie dostał z niego wyższej oceny niż Z. To bez sensu. Szczególnie, że moje było na co najmniej P!
Od prawie  godziny przy moim szpitalnym i cudownie wygodnym łóżku siedziały Grace i Emma. Na zmianę  opowiadały mi dziwne historie wzięte z życia szkoły.
- Remus i James dostali Powyżej Oczekiwań - wtrąciła się Emma w żalący monolog Grace.
- Potter dostał z pracy domowej Powyżej Oczekiwań? - wymsknęło mi się.
Obydwie spojrzały na mnie dziwnym wzorkiem.
- Co w tym dziwnego? Jest dobry z Transmutacji - wyjaśniła Em podejrzanie mi się przyglądając. - Czy ty aby przypadkiem nie jesteś zazdrosna?
Podniosłam się szybko do pozycji siedzącej przez zakręciło mi się w głowie. - Nie!
- Nie żeby coś... ale on wraz z Syriuszem i Remusem mieli Wybitny na sumach - odparła niewinnie Grace. - A ty tylko Powyżej Oczekiwań. - dodała uśmiechając się.
Czułam, że przez wieczność będą mi to wypominać. Ale czy to moja wina, że Transmutacja jest bardziej skomplikowana niż Zaklęcia czy Eliksiry? Zaraz po tym jak w zeszłym roku opuściłam salę egzaminacyjną po części praktycznej z przedmiotu McGonagall byłam przekonana, że nie dostanę z niego nawet Z. Nie miałam pojęcia jak to się stało, że w liście dostarczonym przez sowę Ciamajdę z wynikami Standardowych Umiejętności Magicznych przy Transmutacji widniało starannie napisane ,,Powyżej Oczekiwań''.
- Dzięki Grace, jesteś kochana - skrzywiłam się. - Właściwie... nie zastanawia was jak oni to robią? Nie widziałam, żeby Black, Potter albo Pettitgrew uważali na lekcjach, a dostali się do klasy owutemowej. 
- Sugerujesz, że ściągali? To niemożliwe. - od razu zaprzeczyły.
- Nie ważne. Mogłybyście oddać moje wypracowania? Skończyłam wszystkie po za tłumaczeniem Run,  ale to oddam w poniedziałek - sięgnęłam do torby leżącej pod łóżkiem i podałam pergaminy przyjaciółkom.
- Mówisz serio? - patrzyły na mnie jak na wariatkę. - Przez pięć dni, zamiast spać, ty pisałaś zaległe prace domowe?
Pokiwałam twierdząco głową ignorując ich spojrzenie.
- Może powiemy Pomfrey, żeby zostawiła ją na obserwacji pod względem psychiatrycznym? - zaproponowała Emma, a Grace od razu się z nią zgodziła.
- Ej! Ja tu cały czas jestem! - przypomniałam. - Jesteście podłe - stwierdziłam po chwili przykrywając się białą kołdrą po samą brodę.
- Ale i tak nas uwielbiasz. - zaśmiały się.
- W ogóle, coś mnie ominęło? Jakieś ploteczki? - zainteresowałam się wydarzeniami szkolnymi. Chociaż tak naprawdę miałam gdzieś co kto zrobił. Z jakiegoś, nieznanego mi powodu miałam nadzieję, że usłyszę coś na temat egoistycznego kretyna, który jak się okazało nie był aż tak egoistyczny, albo osoby, która chciała mnie zniszczyć, i której się w sumie udało.
- To znaczy... - odchrząknęła Grace patrząc na mnie niepewnie. - Longbottom wylał przypadkiem na paru Ślizgonów zupę wczoraj podczas kolacji.
- A no i Huncwoci zaczarowali jedzenie na stole Slytherinu. - wspomniała Emma. - Nie mogli nic zjeść, bo chwilę przed włożeniem do buzi zaczynało im uciekać. Śmiesznie to wyglądało. Szczególnie, że Stebbins, ten gruby blondyn zdążył zjeść jedną parówkę. Chciała wydostać się z jego gardła... nieciekawy widok.
- I... - zaczęła niepewnie brunetka. - Twoja, że tak powiem piątkowa wymiana zdań z Jamesem rozniosła się trochę... troszeczkę. Co prawda słyszałam wczoraj dziwną wersję tego co tam się stało, ale ogólnie sporo osób wie, że te wcześniejsze plotki to bzdury.
Zmarszczyłam dziwnie brwi marszcząc przy tym jeszcze dziwniej nos. Coś było nie tak.
To znaczy fajnie, że większość wie, albo przynajmniej domyśla się co było prawdą odnośnie ostatnich wydarzeń, ale zachowanie moich przyjaciółek wyraźnie wskazywało na to, że wciąż coś układało się nie po mojej myśli.
- Dlaczego macie takie miny? - rzuciłam prosto z mostu mając nadzieję, że przewidziałam się i zaraz opowiedzą mi jak to zabawnie było na Zielarstwie albo Obronie przed Czarną Magią.
- O czym mówisz? - zdziwiła się panna Clatics robiąc przy tym typową dla siebie minę co sprawiło, że wyglądała jak hiena z blond lokami.
- Coś ukrywacie przede mną?
- Nie. - zgodziły się jednocześnie.
- Na pewno?
- Tak. Kiedy wychodzisz?
- W sobotę. Zmieniłaś temat.
- Wcale nie.
- Tak.
- Wydaję ci się.
I niech mi ktoś proszę powie, jak mam być zdrowa na umyśle mając takie współlokatorki?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Krótka druga część, ale chciałam zakończyć temat plotek,
żeby zacząć w następnym rozdziale coś ciekawszego.
A teraz proszę, przyznać się kto podejrzewał, że to nie pan Potter?

(Są błędy np. zmiana czcionki, latające akapity?)

19 komentarzy:

  1. Eee... W sumie to ja nie wiem xD
    Rozdział jest super. :D
    Ta ich rozmowa mi się podobała. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Trochę za krótkie na kłótnie.

      Usuń
    2. Może i masz rację... kłótnia, to za mocna określenie na ich ,,wymianę zdań''.
      Zauważyłaś w rozdziale jakieś błędy odnośnie czcionki, albo akapitów? Blogger bawi się dzisiaj ze mną w chowanego i szczerze mam już dosyć jego ,,zmian'' w moich postach.

      Usuń
  2. Awww Remus to zawsze był taki kochany <3
    Napisałam Awww? Znów -.-
    Chciałabym zobaczyć tą uciekającą z gardła parówkę xD
    Rozumiem Lily. Mówią mi że jestem wariatka, a jak mam nią nie być mając kompletnie świrniętą przyjaciółkę?
    Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli uważasz Remusa za kochanego, to możesz zmienić trochę o nim zdanie w następnym rozdziale!
      Wiesz, moje wyobrażenia co do parówki nie były zbyt apetyczne, więc na Twoim miejscu bym sie jeszcze zastanowiła! :)

      Usuń
  3. Hm, hm, hm, coś mi Remus śmierdzi, czyżby coś nabroił? ;P Piszesz bardzo ładnym językiem, przyjemnie się czyta ;) Czcionka i akapity w porządku, nie musisz się martwić, jedyne co zauważyłam to brak 'ł' w wyrazie 'pragnął', w akapicie zaczynającym się 'leżałam na trawie (...)', ale to takie nic ;P
    Koniecznie muszę znaleźć kiedyś więcej czasu na przeczytanie całości bo błądzę w ciemnościach, a brzmi tak ciekawie ;P
    Dziękuję za pozytywne komentarze i pomocne uwagi u mnie ;) Kolejny rozdział wkrótce, będzie dużo akcji ;P
    Weny i huncwotów ;*
    niecnimarudersi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawiłam, klawiatura mi czasami szwankuje. :/ Mam nadzieję, że reszta też Ci się spodoba!
      A co do Twojego bloga to z niecierpliwością czekam!

      Usuń
  4. Ha, tak myślałam, że to nie Potter! To by było zbyt oczywiste :) Moje wyobrażenia wychodzącej parówki z ust, są dosyć obrzydliwe, dzięki... Rozdział naprawdę dobry, jednak czekam na jakąś akcję. Mam nadzieję, że nas czymś zaskoczysz, np. tym, kto rozsiewał te plotki :) I co dziewczyny ukrywają przed Evans.
    Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w swoim czasie. :) No ale gratulacje jeżeli podejrzewałaś, ze to nie Potter!

      Usuń
  5. Nigdy nie wiem jak się witać... Hej? Hello? Witam Cię serdecznie? xD Mniejsza o to.
    Wczoraj (a tak właściwie to już było dzisiaj) trafiłam na Twojego bloga i uznałam, że skomentuję. Bez sensowne jest komentowanie każdego dodanego już rozdziału po kolei, więc skomentuję tutaj, odwołując się też do poprzednich rozdziałów xD (Moja polonistka nie byłaby dumna, zdecydowanie za dużo powtórzeń)
    Lubię blogi pisane w pierwszej osobie z jednego prostego powodu, autor może naprawdę popisać się jeśli chodzi o uczucia i myśli. Oczywiście pisząc w trzeciej osobie też można się popisać, ale jednak to coś zupełnie innego :D Chociaż przyzwyczaiłam się do wszechobecnej Dorcas, Mary, Marleny, Alicji i Ann jako przyjaciółek Lily (dowolna kombinacja jeśli chodzi o dziewczyny, nigdy nie spotkałam się ze wszystkimi naraz xD) to lubię, gdy autor tworzy swoje postacie, zwłaszcza jeśli mają one swój charakter.
    Dotychczasowe rozdziały bardzo mi się podobają, tylko czemu są takie krótkie? :c Zanim się obejrzałam, skończyła i co? Muszę czekać aż dodasz kolejny xD
    Wygląd bloga: Na plus. Prosto i przejrzyście. Jeśli chodzi o posty to chwała Ci, że robisz akapity, dałabym łapkę w górę, ale nie ma takiej opcji, więc nie dam. Ups. Może wyjustowałabyś tekst? Będzie jeszcze bardziej przejrzyście xD :D
    Błędów nie widzę. Jedyne co mi się rzuca w oczy to zły zapis dialogów, ale uwierz mi na słowo... ja nie umiem tłumaczyć. Więc (nie zaczyna się tak zdania. Ups) poszukaj jakichś artykułów na ten temat w internecie, tam tego jest cała masa.
    Mam nadzieję, że cokolwiek zrozumiałaś z tego komentarza, bo szczerze powiedziawszy trochę się nie wyspałam, więc no... xD
    Czekam na nowy rozdzialik ^.^
    Moony [http://time-to-end.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj po prostu zaczynam komentarz od opinii. Rzadko kiedy witam się, więc nie mam tego problemu. :)
      Rozdziały są krótkie z dwóch powodów. Prowadziłam kiedyś już bloga z opowiadaniem i z powodu braku czasu strasznie długo czytelnicy czekali na nowe rozdziały. Więc teraz wstawiam jak napiszę coś ciekawego, żeby nie męczyć innych. Co nie oznacza oczywiście, że dłuższych nie będzie, bo mam jeszcze wakacje,więc prawdopodobnie chociaż jeden dłuższy może się pojawić.
      Co do wyjustowania tekstu... jesteś chyba trzecią osobą, która o tym wspomniała. Problem w tym, że nie mam pojęcia o co chodzi. To znaczy wiem na czym polega i w ogóle, ale post jest wyrównany, więc naprawdę nie mam pojęcia o co chodzi. (Za głupia jestem, wybacz mi)
      Dziękuję za opinię!

      Usuń
    2. A może wyrównałaś tylko do jednej strony? A jeżeli do obu to może po prostu ja jestem ślepa i wydaję mi się, że nie wyrównałaś xD

      Usuń
    3. Wyrównany jest do lewej strony. Moim zdaniem wygląda to dziwnie kiedy tekst jest po środku. Wszystko się wtedy rozlewa, ale chyba nie o to Ci chodzi? (Czuję się jak największa kretynka, ale to taki tam szczegół haha)

      Usuń
    4. Chodzi o wyrównanie do oby stron. Zarówno w wordzie u góry, gdzie zmienia się właśnie ustawienie tekstu są cztery ikon: pierwsza wyrównanie do lewej, druga do środka, trzecia do prawej i czwarta wyrównanie po obu stronach xD Chodzi mi o to ostatnie :D W bloggerze też coś takiego jest xD Eee tam, bez przesady, nie każdy musi wszystko wiedzieć xD

      Usuń
    5. Raany! Jak ja Ci dziękuję. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale nigdy, przysięgam n i g d y nie zwróciłam na to uwagi i do tej poory żyłam w nieświadomości. Dziękuję! (Czuję się mądrzejsza!)

      Usuń
    6. Hahaha, nie ma za co xD

      Usuń
  6. Hej,
    Właśnie przeczytałam wszystkie rozdziały od początku i bardzo mnie wciągnęły.
    Zaczęłam myśleć, że to nie James rozpowiedział te plotki, podczas jego rozmowy z Grace, a potem kiedy Syriusz chciał wyjaśnić to Lily. Szkoda, że nie dała mu dojść wtedy do głosu, bo dowiedziałaby się wcześniej. Ale nie wiedziałam, kto jest za to odpowiedzialny, więc jestem tego ciekawa.
    Poza tym, bardzo polubiłam Grace i Devona. Grace jest taka pozytywna, a to jak ciągle narzeka na McGonagall mnie rozbraja. A Devon jest taki uroczy ♡ Mam nadzieję, że będzie coś pomiędzy nim a Lily.
    Remus też mi się spodobał, taki opiekuńczy i troskliwy.
    Fajnie przedstawiłaś też Syriusz i Jamesa, których zawsze uwielbiam ♡♡ W sumie dałaś Jamesowi dojść do głosu dopiero teraz, ale przynajmniej się wytłumaczył. I był wtedy taki słodki!
    Coś myślę, że Dumbledore próbuje ich ze sobą pogodzić i zeswatać :D (Znaczy Lily i Jamesa ^^)
    Okej, nie wiem, czy czegoś nie pominęłam.
    A, tak. Jeszcze Emma. Lubię ją, ale mniej niż Grace.
    Dodam jeszcze, że czasami gubisz litery na końcu wyrazu, szczególnie w takich słowach jak "zaginął". Taki przykład - wtedy brakuje "ł". Albo "wróciłam", "chciałam". Uważaj na to, bo wtedy zdanie zmienia sens. I jeszcze czasami gdzieś w środku słowa jest spacja. Pamiętam, że to było "o drobinę". Powinno być "odrobinę". :)
    To chyba tyle, czekam na następny rozdział i pozdrawiam serdecznie :*
    Optimist
    [the-emerald-eyes.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna osoba, która kibicuje Devonowi! No cóż, Potter ma konkurencje!
      Emma była na razie rzadziej niż Grace, więc mam dzieję, że jeszcze zdążysz ją polubić, a nawet jeżeli nie to zawsze musi być ktoś mniej lubiany w opowiadaniu.
      Znalazłam tylko ,,o drobinę'', ale reszty jeszcze poszukam. A błędów ze spacją może być nawet więcej, bo od jakiegoś czasu kochana klawiaturka zaczęła mi się buntować i o ile potrafię jeszcze zapanować w miarę nad literówkami, to odstępów nie idzie wyłapać. :/
      Bardzo się cieszę, że zaciekawiło Cie moje dzieło no i serdecznie dziękuję za komentarz!

      Usuń

Włączyłam opcje anonimowego komentowania,
oraz usunęłam weryfikację obrazkową.

Do reklamy Waszych stron przeznaczona jest zakładka ,,WASZE BLOGI''. Często do niej zaglądam i odwiedzam je. Natomiast spam pozostawiony w komentarzach będzie usuwany lub ignorowany.